belka1

Polska

 

 

 

Zawodnicy: 60 załóg (klasyfikowana w zależności od zgłoszenia w Pucharze Świata lub tylko mistrzostwach krajowych).

 

Zwycięzcy:

FIA WC:

Aleksandr Zheludov/Andrei Rudnitski (Rosja) – Toyota Hilux,

w grupie T2 Marcos Moraes/Fabio Pedroso (Brazylia) – Mitsubishi Pajero.

Klasyfikacja CEZ, RMPST:

Marek Dąbrowski/Jacek Czachor – Toyota Hilux,

w grupie T2: Jakub Brzeziński/Daniel Dymurski – Nissan Navara.

 

 

W piątkowy wieczór rozegrano prolog o długości nieco ponad 11 km. Grząska trasa nie należała do łatwych, szczególnie że dość mocno się kurzyło i nie brakowało kolein. Z zadaniami najlepiej poradzili sobie Krzysztof Hołowczyc i Federico Villagra (obydwaj Mini), którzy uzyskali identyczny czas! Kolejne pozycje przypadły Coffaro i Małyszowi (Hiluxy). W Pucharze Świata w T2 wygrał Moraes, zaś klasyfikację CEZ – Małysz przed Zapletalem (T2 - Więcławek).

 

Kolejnego dnia na zawodników czekały długie odcinki (2x165 km) na poligonie w Drawsku Pomorskim. Zawodnicy z czołówki mogli wybrać sobie pozycję startową – głównie chodziło o to, by nie jechać w kurzu konkurentów.

Już na pierwszym przejeździe z awarią nowiutkiego Land Cruisera 200 (grupa T2) walczył Pawl Molgo: "problemem było zabezpieczenie drążka zmiany biegów, które wypadło, przez co nagle traciliśmy wszystkie biegi. Mimo tej awarii dotarliśmy do mety odcinka, odnotowując całkiem niezły czas". 

Podczas drugiego przajazdu było już sporo gorzej – powstały liczne dziury bezlitośnie testujące zawieszenia aut. Kilkuminutową stratę zanotował Adam Małysz: "wypadliśmy z trasy, zatrzymaliśmy się na drzewie i musieliśmy przez kilka minut walczyć z autem, które niestety utknęło. Podkładaliśmy pod koła wszystko, co było pod ręką, aby udało się nim wyjechać". Z urywającym się przednim amortyzatorem (nowy amortyzator wygiął się i pękło mocowanie) walczył m.in. Paweł Molgo. Z nowym autem bardzo dobrze radził sobie Martin Kaczmarski – jego Mini ten etap ukończyło na 7. miejscu, blisko 16 min za takim samym autem lidera, Krzysztofa Hołowczyca.

 

Na niedzielę organizatorzy przewidzieli dwukrotny przejazd odcinków na zachód od Szczecina. Stan odcinka opisuje Martin Kaczmarski: "było bardzo ciężko. Dużo dziur i kolein. Trasa tego OSu pokrywa się z trasą prologu, więc jego duża część była bardzo zniszczona. Do tego mieliśmy niedostosowane do takich warunków ustawienia samochodu, ale podczas serwisu je zmieniliśmy. Teraz będzie jeszcze trudniej, bo po trasie przejechało kilkadziesiąt aut". Mimo trudnych warunków koncert płynnej, popisowej wręcz jazdy dał Marek Dąbrowski, który na początku rajdu, ze względu na odległą pozycję startową, musiał przebijać się w kurzu konkurentów. Awansowali też Małysz z Martonem. Kłopoty dopadły za to jedyny w pełni żeński team – Hanna Sobota/Dominika Odejewska. Podczas pierwszego przejazdu zawodniczki dachowały i ze względu na uszkodzenie szyby kończyły rajd w goglach. Największy dramat przeżywał jednak Krzysztof Hołowczyc. W jego Mini doszło do awarii układu przeniesienia napędu i ekipa straciła blisko 50 min żegnając się z jakimikolwiek szansami na dobry wynik w tym rajdzie. Na podium miejsce Mini zajęły Toyoty (Zheludov przed Dąbrowskim).

 

 

 

 

 

 

Powiązane artykuły:

Baja Poland – zapowiedź rajdu