belka1

Polska

baja poland 2015 artMiejsce: Szczecin, Dobra, Drawsko Pomorskie.

Termin: 28-30 sierpnia 2015 r.

Długość oesów (całości): 414,5 km (czyli 58,6 proc. z 706,86 km) dla pucharu świata, CEZ i RMPST oraz 210,5 km dla RPPST i PPRB.

Grupy: T1, T2, T3, T4, S1, S2, Moto, Q2, Q4, UTV.

Status: 8. eliminacja Pucharu Świata FIA, 7. eliminacja rozgrywek FIA CEZ, 5. runda RMPST, RPPST i PPRB oraz eliminacja mistrzostw Czech.

 

 

Na starcie rajdu stawiła się światowa i polska czołówka. Po cenne punkty przyjechali Nasser Al Attiyah, który na koncie ma już 4 zwycięstwa w tegorocznym Pucharze Świata oraz Vasiliev. Rosjanin miał świetny początek sezonu, ale potem (w związku z problemami zdrowotnymi) musiał pauzować, poza tym zmienił Mini na Toyotę.

Do rywalizacji w autach terenowych powrócili kierowcy Lotto Team – Krzysztof Hołowczyc (nie startował terenówką od czasu Dakaru) i Martin Kaczmarski (pauzujący po kontuzji). W ciekawej roli zobaczyć można było Kubę Przygońskiego – zamienił motocykl na Mini i jak powiedział: "Wcześniej o wszystkim decydowałem sam, teraz muszę nauczyć się słuchać". Oczywiście nie zabrakło liderów mistrzostw Polski, teamu NAC z Pawłem Molgo na czele.

W roli lidera grupy T2 pojawił się Denis Berezovskiy. Kazberuk i Szustkowski do Szczecina przywieźli wzmocnionego Raptora – z wymienionym katalizatorem i z poprawionym silnikiem. Zespół Lotto Team zapowiedział, że chce walczyć o podium grupy T2. 

Uroczysty start rajdu tym razem odbył się na Wałach Chrobrego. Przygotowano specjalne miejsce dla dzieci, obok powstała Strefa Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego.

Prolog

Przed startem spadł niewielki deszcz i było raczej chłodnawo. Trasa była bardzo kręta. Zawodnicy trochę narzekali na kopny piasek na prologu, ale zgotowali licznie zgromadzonym kibicom świetne widowisko. Najlepszym czasem (pomimo cofania!) popisał się Nasser Al Attiyah, który swoje Mini prowadził o 4 s krócej niż Ten Brinke Toyotę Hilux. Najlepszym czasem spośród Polaków popisał się trzeci Krzysztof Hołowczyc. Czwarty na mecie Marek Dąbrowski powiedział: "prolog, choć krótki nie należał do najłatwiejszych. Startowaliśmy w odwróconej kolejności, a to oznacza, że załogi jadące przed nami rozjechały nawierzchnię. Na trasie pojawiły się koleiny i musieliśmy uważać, żeby nas nie wyrzuciło na zakrętach. Cały odcinek przejechaliśmy swoim tempem nie popełniając błędów. Cieszę się z płynnego przejazdu i czwartego miejsca, to dobry prognostyk przed jutrzejszym etapem”.

W aucie Marcina Łukaszewskiego doszo niestety do awarii skrzyni biegów (pół godziny straty). Maciej Stańco jeden z zakrętów zaatakował zbyt szeroko i na kilkanascie sekund zaparkował w rowie, poza tym przegrzewał się silnik Chevroleta. Aron Domżała (tym razem za kierownicą Polarisa RZR grupy T3) zaliczył małe dachowanie, ale ekipa sprawnie stanęła na koła. 

W RPPST prowadzi Gołka przed Manejkowskim.

Wśród motocyklistów (PPRB) najlepszy okazał się Kuba Piątek, w gronie quadów 2WD – Paweł Samek.

Sobota

W sobotę zawodnicy pokonywali 144-kilometrowy odcinek na poligonie w okolicy Drawska Pomorskiego. Załogi z pucharu świata, CEZ-u i RMPST jechały dwukrotnie, zaś ekipu z pucharów – terenówek, motorów i quadów – jeden raz. Organizatorom należą sie pochwały za przygotowanie trasy – była dobrze wygładzona, dzięki czemu zawodnicy mogli naprawdę szybko jechać. Rano było trochę wilgotno (rosa), ale cały czas świeciło słońce.

Na pierwszym przejeździe świetnym czasem popisał się Krzysztof Hołowczyc, który objął prowadzenie. Olsztynianin, który jechał jako pierwszy, wykorzystał świetną znajomość poligonowych tras i dodatkowo zachwycał się poprawionym zawieszeniem Mini. Nasser spadł na drugą lokatę (część trasy jechał na kapciu). Świetnie spisał się Martin Kaczmarski, który awansował na trzecie miejsce – młody kierowca ciągle jeszcze zmaga się z bólem pleców po wypadku. Dokładnie taka była też kolejność na drugim przejeździe i po nim – dzień zakończył się prowadzeniem Hołowczyca – 6 min i 22 s przed Nasserem i 7 min 10 s przed Kaczmarskim.

 

Marek Dąbrowski narzekał trochę na ustawienie zawieszenia – dopiero po korekcie w serwisie na drugiej pętli poczuł się pewniej. W pewnym miejscu na trasie prawdopodobnie ktoś poprzestawiał znaki i kilka ekip (m.in. Małysz) nieco czasu spędziło "w malinach". Oczywiście na trasie obowiązuje roadbook, ale tabliczki są istotną pomocą – błąd popełniło około 20 załóg.

Dla Kuby Przygońskiego to debiutancki start za kierownicą auta: „Jestem bardzo zadowolony z dzisiejszego przejazdu, to moje pierwsze samochodowe OS-y w rajdach terenowych. Współpraca z Andy Schulzem układa się wzorowo, bardzo szybko złapaliśmy nić porozumienia, co zaczyna przekładać się na dobre wyniki. Z każdym przejechanym kilometrem jesteśmy coraz szybsi, a ja poznaję możliwości naszej rajdówki.” - powiedział.

Wiele ekip zostało pokonane przez awarie – m.in. Odejewscy. Nieco więcej szczęścia miał team Grajek/Brakowiecki – przez brak przedniego napędu i uszkodzone hamulce stracili pół godziny, ale dotarli do mety bez wielogodzinnej kary za nieukończenie oesu. To z kolei nie udało się m.in. Wasiakowi, Stańcowi, Kuflowi czy Więcławkowi oraz Miklaszewskiemu (uszkodzona miska olejowa przez osłonę dobitą do silnika). Po około 50 km wycofał się też Unimog teamu NAC (Domownik/Górecki/Ungurian) - doszło do awarii układu hydraulicznego a naprawa w warunkach polowych nie była możliwa. Poza tym start Unimoga to tylko "rozrywka", głównym zadaniem teamu NAC jest zdobycie przez Pawła Molgo jak największej liczby punktów w klasyfikacji RPMST. Unimog to niejedyna ciężarówka z problemami – w Tatrze Phoenix 302 ekipy Huzink/Buursen/Schoneveld ukręciła się przednia półoś. Na serwisie pojawił się problem z usunięciem urwanego kawałka półosi z dyfra bez jego rozbierania. Dwóch mechaników walczyło z ukręconym wielowypustem przy użyciu magnesów.

Aleksander „Fazi” Szandrowski i Rafał Płuciennik również zmagali się z awarią (turbina).

Kłopoty nie omijały też gości z zagranicy. Orlandini i Santamaria (Toyota Hilux 3.0) uszkodzli skrzynię biegów – mają nową, od kilku załóg pożyczyli potrzebne drobiazgi i walczyli z czasem żeby wyrobić się z wymianą. Kirpilev i Rudnitski (Toyota Land Cruiser 200) na trasie mieli problem z elektryką. Po 2 godz. udało się usunąć usterkę. Choć auto jeździ, nikt nie wie co spowodowało usterkę. Hummer Zapletala nie chciał odpalić, w aucie Sazonova spadł pasek akcesoryjny.

W grupie T2 świetnie zaczęła ekipa Raptora – Kazberuk i Szustkowski. Pierwszy odcinek wygrali, ale na 95. kilometrze drugiego przejazdu pojawił się problem z hamulcami – jak się okazało zawiniła pompa wspomagania. Denis Berezovskiy na pierwszym przejeździe zadowolił się drugą lokatą, zaś w drugim zaatakował i objął prowadzenie w gronie aut "seryjnych".

Niecodzienną przygodę zaliczyła ekipa Beaupre/Lisicki – na odcinku dojazdowym (na szczęście już po oesach) zostali "zaatakowani" przez cywilnego Mercedesa. Do serewisu dotarli na sznurku, naprawiali uszkodzenia i będą kontynuować jazdę, ale nie obyło się bez kary czasowej za spóźnienie.

To jednak nie koniec nietypowych zdarzeń – gdy w aucie Ciuły i Kołasińskiego na odcinku odpadła maska i gdy próbowali na poboczu usunąć usterkę najechała na nich inna załoga – uszkodzeniu uległ zderzak przedni, ale też układ kierowniczy.

W pucharze jak zwykle nie zabrakło niespodzianek. Duet Gołka/Gołka po wpadnięciu w dziurę (co może przeczy informacjom o wyrównanej drodze, ale może – z drugiej strony – uśpiło czujność kierowcy) musiał walczyć z uszkodzeniem chłodnicy oleju. Udało się ustrzec uszkodzenia silnika, ale dobry wynik przepadł. Z czołówki odpadli też Manejkowski i Wruszak – po hopce mocno polecieli na przednią oś przez co auto dachowało przez przód. Auto straciło maskę i błotnik a zyskało rozbitą szybę, ale stanęło na koła i ekipa od razu kontynuowała rajd. Jak przystało na zespół "Bez ciśnieniena" usłyszeliśmy, że… w zasadzie to mogą tak jeszcze raz, bo było ok. Ale ekipa spadła na 10 lokatę w pucharze. Odpadł też Soboń. 
Na prowadzenie wyszedł Dominik Bugajski – co prawda na hopkach odpadła atrapa przednia i kierunki, ale załoga ma małą przewagę nad duetem Wojtyra/Kostrzewski. 

W katogorii PPRB zmienił się prowadzący – Kuba Piątek oddał 1. pozycję Sebastianowi Kałużnemu. Oto jak opisuje sobotnie zmagania: „Dzisiejszy odcinek jechaliśmy po załogach samochodowych. Już na starcie trasa była mocno rozbita i rozjeżdżona. Dodatkowo mój ciężki dakarowy motocykl nie jest tak zwrotny, jak maszyny moich rywali. Przy takich ciężkich warunkach muszę zachować wzmożoną czujność, żeby utrzymać swój rytm i nie przestrzelić zakrętów. Jutrzejszy odcinek będzie decydujący. Mam nadzieję, że wygram i od sukcesu w Baja Poland rozpocznę ostatni etap przygotowań do Dakaru.”

 

Niedziela

Zawodnicy przenieśli się na północny zachód od Szczecina na 65-kilometrowy odcinek Dobra (RPMST i Puchar Swiata – po dwa przejazdy, RPPST i PPRB - po jednym).

Zmagania w rajdzie pierwsi skończyli zawodnicy z Pucharu Polski Rajdów Baja. Kuba Piątek był najszybszy na oesach, ale "zarobił" minutę kary i w klasie Moto pozostał za Sebastianem Kałużnym. W Q2 wygrał Paweł Samek, w Q4 Arkadiusz Lindner, w UTV – ekipa Szymczak/Janowski.

Podczas pierwszego przejazdu samochodów na odcinku Dobra do ataków (udanych) przystąpili Ten Brinke (wygrał i awansował na trzecią lokatę kosztem Martina Kaczmarskiego) oraz Marek Dąbrowski (trzeci na oesie, awansował na piątą lokatę kosztem Van Loona).

Na drugim przejeździe Hołek oddał "aż" 24 s Katarczykowi, spokojnie dowożąc zwycięstwo do mety. Najciekawsze nastąpiło jednak podczas ceremonii dekoracji zwycięzców – Olsztynianin ogłosił bowiem… zakończenie kariery zawodniczej w rajdach cross country! Powiedział, że nie będzie już Dakaru, intesywnych treningów i zawodowego sportu. Nie wyklucza to na szczęście okazjonalnych startów :-)

Ciekawe spostrzeżenia poczynił trzeci w klasyfikacji końcowej Bernhard Ten Brinke: "Baja Poland jest świetną imprezą, ale dość specyficzną. Jest bardzo ciężko wygrać z MINI, które dysponują ogromnym momentem obrotowym. W naszej Toyocie mamy benzynowy silnik, co daje się we znaki szczególnie w piaszczystym terenie." Świetnie jadący Holender Van Loon na szybkim fragmencie trasy wypadł z drogi i zakończył imprezę na 11. pozycji. Skorzystali z tego liderzy klasyfikacji mistrzostw Polski – Paweł Molgo i Janusz Jandrowicz – którzy wskoczyli na 10. miejsce. "Na drugim oesie straciliśmy blisko 10 minut czasu na uwolnienie się z dużej pryzmy polskiego "fesz-feszu". Myślałem z początku, że straciliśmy napęd, ale auto zawisło na płytach ochronnych. Szybko podnieśliśmy go na liftach, podsypaliśmy ziemię pod koła i ruszyliśmy dalej. W międzyczasie jednak wyprzedził nas bardzo dobrze jadący Mirek Zapletal" – opowiada Paweł Molgo, który nawet nie próbował rywalizować z X-Raidem i nowszymi Toyotami Overdrive'u a cały rajd przejechał swoim – bardzo przyzwoitym – tempem.

W klasyfikacji Pucharu Swiata FIA obyło się bez większych zmian – na czele umocnił się Nasser Al-Attiyah, Vasiliev zajął w Polsce 6. miejsce. Zawodników dzieli jednak tylko 22 punkty, a pozostały jeszcze dwa rajdy (w tym jeden maraton), wiec wiele się może zdarzyć. Dystans do Vareli (97 pkt) zmniejszył Marek Dąbrowski (92 pkt).

Niestety, z powodu awarii samochodu na pierwszej niedzielnej próbie, w klasyfikacji grupy T2 jeszcze dalej spadli Kazberuk i Szustkowski – pojawił się problem z zasilaniem. "Musieliśmy stanąć, sprawdzić całą elektronikę i znaleźć rozwiązanie. Udało się, ale strata była już na tyle duża, że pozostała nam tylko walka o zwycięstwo na ostatnim oesie" – komentował Jarek Kazberuk. Pecha powetowali sobie na ostatniej próbie (wygrana w T2 mimo… urwanego silnika), ale w klasyfikacji grupy zajęli odległe miejsce. Ostatecznie padła ona łupem pary z Kazachstanu: Denis Berezovskiy/Ignat Falkov (Nissan Patrol Y62). Rewelacyjnie spisała się Klaudia Podkalicka (Mitsubishi Pajero), która ostatecznie w T2 uplasowała się na drugim miejscu. W T3 triumfowali znani z Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski Aron Domżała i Szymon Gospodarczyk.

W grupie S1 RPPST tryumfował Dominik Bugajski, zaś w S2 – Tomasz Stokłosa.

  

 

 

 

 

 

gal prolog

 

 

gal sobota

 

 

gal niedziela